Uczcie się ze zdarzeń
Firmy eksploatujące złoża ropy naftowej i gazu muszą poprawić sposób, w jaki rozwiązują kwestie bezpieczeństwa, zadecydowali regulatorzy na konferencji poświęconej bezpieczeństwu w sektorze wydobywczym. Podczas dwóch dni obrad w norweskim Stavanger, problem ten stał się głównym tematem w następstwie zeszłorocznego wycieku ropy z odwiertu BP w Zatoce Meksykańskiej, podczas którego zginęło 11 osób oraz wypadku na polu Montara na Morzu Timor u wybrzeży Australii, eksploatowanym przez Tajlandzką spółkę PTT, do którego doszło w 2009 r.
Dlaczego czekamy aż dojdzie do poważnego wypadku, żeby zmieniło się nasze podejście? – pytał uczestników konferencji Jan Panek z Dyrekcji Generalnej ds. Energii Komisji Europejskiej. - Prawdopodobieństwo poważnego zdarzenia w Unii Europejskiej nie jest pomijalne. Można je zmniejszyć. Wypadki w UE zdarzają się i to częściej niż sugerują wielkie nagłówki w mediach, przy okazji katastrof w Piper Alpha, Montara lub Macondo.
Przywołana Piper Alpha to była największa katastrofa w historii, jaka miała miejsce na platformie wiertniczej. W 1988 na skutek niekontrolowanego wycieku gazu doszło do pożaru. W ciągu niecałych 2 godzin platforma o wysokości 100 metrów stanęła w płomieniach. Na skutek uszkodzeń konstrukcji platforma zapadła się, zabijając 167 pracowników i wyrządzając straty w wysokości 3.4 miliarda dolarów.
Nie wyciągamy żadnych nauk z otrzymanych lekcji. Przyczyny obydwu katastrof były uderzająco podobne. Czytanie raportu z wycieku na platformie BP to jak czytanie sprawozdania Williama Cullena z katastrofy Piper Alpha
- Nie wyciągamy żadnych nauk z otrzymanych lekcji. Przyczyny obydwu katastrof były uderzająco podobne. Czytanie raportu z wycieku na platformie BP to jak czytanie sprawozdania Williama Cullena z katastrofy Piper Alpha – zauważył Mark Fleming z Uniwersytetu Saint Mary w Halifax w kanadzie, specjalizujący się w psychologicznych aspektach kultury bezpieczeństwa. - Brak zarządzania ryzykiem na przyzwoitym poziomie, słaba kultura bezpieczeństwa, brak zaangażowania ze strony kierownictwa - to te same organizacyjne problemy.
Steve Walker, konsultant brytyjskiej organizacji Faithful+Gould, nadzorujący m.in. bezpieczeństwo pracy na morzu ujawnił, że w ciągu roku w brytyjskiej części morza północnego dochodzi do 70 „znaczących” wycieków węglowodoru, gdzie zwrot „znaczących” oznacza, iż w niesprzyjających warunkach mogą pociągnąć za sobą znaczną liczbę ofiar.
- Przyczyny są zwykle dość standardowe, to nie są żadne „rocket science” (coś bardzo skomplikowanego, trudnego do zrozumienia) – zaznaczył Walker. - To są brak oceny ryzyka, brak kontroli pracy. Ludzie robią buble w pracy, co prowadzi do uszkodzeń rurociągów, które to zdarzenia jednocześnie powinny być przewidziane i monitorowane.
Magne Ognedal, szef norweskiego nadzoru bezpieczeństwa wydobycia ropy naftowej powiedział, że nawet w Norwegii, słynącej z jednych z najlepszych na świecie rozwiązań w dziedzinie bhp, jest jeszcze dużo do zrobienia.
- Wyciek w Zatoce Meksykańskiej jest lekcją dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy ani nasz przemysł naftowy, ani nasz rząd nie mogą być zadowolone z obecnej sytuacji.
Na zakończenie konferencji regulatorzy z różnych krajów stwierdzili, że firmy wydobywające ropę powinny przestrzegać obecnych zasad i procedur, lepiej szkolić załogę, poprawić sposób wiercenia szybów, utrzymania urządzeń i prowadzenia rutynowych procedur. Niebawem zostaną sformułowane szczegółowe rekomendacje.
[Reuters]





