Pt05182012

Last update10:54:50 PM

Font Size

Cpanel
Back Jesteś tutaj: Strona głównaBezpieczeństwoBezpieczeństwo w pracy • Alkohol i brak nadzoru

Alkohol i brak nadzoru

foto

W listopadzie 2010 r. doszło do groźnego upadku z wysokości pracownika firmy wykonującej prace przy budowie instalacji sanitarnej. Poszkodowanego znaleziono „przypadkowo” na dnie studni kanalizacyjnej o głębokości 8,5 metra. Inspektor PIP badający wypadek ustalił, że przez dłuższy czas nikt z pracowników nadzoru nie zainteresował się powodem nieobecności poszkodowanego, który, jak się potem okazało, był pijany – miał prawie 1,7 promila alkoholu we krwi.

Jacek Żerański

Kontrola wykazała ponadto, że prace wewnątrz studni kanalizacyjnych były wykonywane niezgodnie z przepisami – w sposób zagrażający zdrowiu i życiu pracowników.

Okoliczności wypadku
Przedsiębiorstwo, którego pracownikiem był poszkodowany wykonywało kolektor sanitarny metodą mikrotunellingu (metoda bezwykopowa). Za nadzór nad prowadzonymi pracami odpowiedzialny był kierownik budowy, któremu podlegało czterech mistrzów.
W dniu wypadku czteroosobowa ekipa pracowników, w tym poszkodowany (wiek: 26 lat, zatrudniony w firmie 8 miesięcy wcześniej na stanowisku montera instalacji wodno-kanalizacyjnej) wykonywała prace przy jednej ze studni kanalizacyjnych, znajdującej się w odległości około 30 m od zaplecza budowy. Ich zadaniem było oczyszczenie studni ze szlamu przed dokonaniem przewiertu. Po oczyszczeniu studni uszczelniano wlot i wylot rury medialnej oraz wykonywano kinetę (profilowane betonowanie dna studni). Dzień wcześniej ta sama ekipa wykonywała kinetę w innej studni, również położonej bardzo blisko zaplecza budowy (5 m od ogrodzenia), a więc i pomieszczeń pracowników nadzoru.
Pracę w studni pracownicy zorganizowali w następujący sposób: zdjęli betonową pokrywę studni, wypompowali wodę, a następnie przy pomocy koparki opuścili do studni metalową kastrę (skrzynię). Wtedy na dół zszedł jeden z pracowników i zaczął ładować łopatą szlam do kastry. Trzej pozostali pracownicy, w tym poszkodowany, przebywali wówczas na poziomie terenu obok studni. Po napełnieniu kastry pracownik wychodził ze studni, koparka wyciągała kastrę, a szlam wyrzucano na wywrotkę stojącą obok studni. Po napełnieniu kilku kastr, pracownik przebywający na dnie studni krzyknął, że do wybrania rzadkiego szlamu potrzebne jest wiadro. Jeden z pracowników przebywających na górze powiedział poszkodowanemu, żeby przyniósł wiadro. Ponieważ ten długo nie wracał, sam przyniósł wiadro z zaplecza budowy.

foto1_prev foto2_prev

Przez dłuższy czas (nie wiadomo dokładnie, jak długo – koledzy poszkodowanego składali rozbieżne zeznania w tej sprawie) nikt nie zainteresował się tym, dlaczego poszkodowany nie wraca. Po napełnieniu wywrotki szlamem dwaj pracownicy ekipy postanowili zajrzeć do studni, w której poprzedniego dnia wykonywali kinetę. Jak zeznali, chcieli sprawdzić czy nie ma przecieku. Było to pomiędzy godziną 13.00 a 14.00 a więc od pół godziny do kilku godzin od momentu „zniknięcia” poszkodowanego. Jeden z pracowników, po wejściu do studni zauważył leżącego na jej dnie, niedającego znaków życia poszkodowanego. Poinformował o tym telefonicznie kierownika budowy, który razem z dwoma mistrzami był w tym czasie na obiedzie. Wezwano również pogotowie ratunkowe i straż pożarną. Po usunięciu betonowej pokrywy z otworem włazowym, udało się nieprzytomnego poszkodowanego wyciągnąć ze studni na noszach, przy pomocy żurawia samojezdnego. Następnie został on przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono u niego obrzęk mózgu. Przez pewien czas pracownik był utrzymywany w śpiączce. Po wybudzeniu okazało się, że ma problemy z koncentracją i komunikowaniem się. Prawdopodobnie wskutek wypadku zostanie inwalidą.

Produkty polecane przez redakcję portalu
filter service lakeland safety media topserw kirschstein
filter service euromask lakeland pyrolon tpcr safety media halas topserw szafa classic kirschstein program